w-blasku blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

Zachowania ludzi, nietolerancja, chamstwo, nienawiść, złość, obłuda, fałsz – jakże jest to wszystkim dobrze znane! Jestem pewien – nic i nikt mnie już nie zdziwi!!! Dziękuję za uwagę :)

4 komentarzy

Kaszel, katar, antybiotyki, alkohol… ileż można? jak dla mnie – Nigdy dość!!!!! Kolejne dwa dni… najpierw z Syriel, potem z Kalą… jak zwykle poruszaliśmy wszystkie głupie tamaty… Wino to dla nas normalka, to dla mnie takie coś jak śniadanie czy kolacja… Obejdzie się bez jedzenia jak i bez alkoholu… Ale czasem przychodzi dzień kiedy strasznie chce się jeść, tak samo i pić… a poniewaz robię to na co mam ochotę, czemu nie!

.

4 komentarzy

„I tak wszystko to, co mamy jest w naszych Sercach” …A wszystko co mamy to MY…

Metalowcy!!!!

5 komentarzy

Sobota, piękny dzionek… najpierw zakupy, wizyta u fotografa, obiadek… i czas na zamelinowanie się w garażu. Najpierw pogrywałem sam. Chłopaki (gitary) mieli przyjechać o 18:00. Nagle ktoś wali w drzwi! To sąsiad z klatki obok (lekko wstawiony). Chciał, abym przestał grać na dwie godziny, bo robi teraz coś w garażu. Odpowiedziałem „Niestety, ale za chwilę przyjeżdżają koledzy i będziemy grali”. Jego głos się podniósł więc mój także. W końcu i tak postawiliśmy na swoim. Krzysiek i Mund przyjechali. Zaczął się hardcore. Chociaż mieliśmy wyjątkowe problemy z piecem i gitarą Krzyśka. Walenie w drzwi po raz kolejny. Tym razem sąsiad przyprowadził kolegę :P Zaczęła się dyskusja. Trochę brzydkich słów i nerwów :P Poszli… Nie chciało nam się dalej grać. Podyskutowaliśmy. Krzysiek uznał, że najlepiej się powiesić, bo nic nie można robić :P Pochowaliśmy sprzęt do zielonego maluszka i poszliśmy zobaczyć co robią w garażu nasi sąsiedzi :) Okazało się że maja tam stoliczek i piją Chcieliśmy się dogadać, ale gościu już był zbyt pijany… zaczął pieprzyć o księżycu oraz o tym, że nie ma mózgu. Nazwał nas także „metalowcami” którzy „klepią” w garażu na koniec życzyliśmy mu dobrej nocy :P Albo świat jest dziwny, albo ja…. W tym przypadku chyba jednak świat!

Siedzę na łóżku, i nagle… ciemno przed oczami, gwiazdy, zawrót głowy i osłabienie. Może to przez gorączkę. Znów paskudnie boli mnie głowa. Miałem czytać dziś książkę „Rozdziobią nas kruki, wrony”, ale nie dam rady się skupić. Siedzę… Tylko ja, cisza i czas. Ni stąd ni zowąd nagła rzadkość… łzy zaczęły spływać z moich oczu. Lepiej jak już pójdę spać. Może przyśni mi się coś…

„Łzy są kroplami krwi duszy.”
[Św. Augustyn]

chomik :)

2 komentarzy

Być może niebawem zagości u mnie w domu chomik :) Ale nie będzie to tylko mój zwierzaczek.. tylko Nasz… czyli mój i Natalii :) To chyba jeden z najgłupszych pomysłów jakie wymyśliliśmy :) Ale mi się on podoba i trzeba go wprowadzić w życie :)

Aha… jeszcze go nie ma, ale będzie nazywał się Mefisto :)

>>>>>>>>>

1 komentarz

Nudny dzień… 3 godziny języka polskiego w jeden dzień to trochę za dużo jak dla mnie. Na szczęście jutro loozackie lekcje :)

Czasem mam ochotę na taki totalny odlot… wziąć coś naprawdę mocnego i nawet nie kojarzyć ludzi którzy mnie otaczają, nie pamiętać własnego imienia, własnego domu, po prostu Odlecieć!

„Lecę bo chcę, Lecę… bo Życie jest złe”

Poranek :)

Brak komentarzy

Wstaje każdego ranka i czuję wielki ból z tyłu głowy… Jakby coś mnie uwierało…. Kiedy idę do szkoły czuję jakby wiatr miał mnie zdmuchnąć i powalić na ziemie. I tak codziennie. W szkole jem trochę, czasem wyrzucam. A wiecie co? Najśmieszniejsze jest to, że rodzice co chwilę podkładają mi pod paszczę jedzenie

Oczywiście, żeby codziennie rano włączyć komputer i puścić winampa mam siłę i czas =D

Idę się ubrać, umyć spakować i do szkoły…

The scapegoat

Brak komentarzy

If you are trying to interpret me
You’re trying to put me down, you’ll see
The dreams I have, you do not know
Don’t make mr the scapegoat on your insipid show
…then I turn to you and say
„I worship Lucifer”

Friends turned out to be „never been friends”
Liars don’t listen, do not comprehend
Make great stories, I’m the principal character
Hand in hand with evil „evil” and „sinister”
…then I turn to you and laugh
„I worship Satan”

My dreams were not worth it, I was told
By the people who want me to release what I hold
For all of you I sing this song
If you don’t understand, my laughs will last long
…and then I turn to you and say
„I worship the Devil”

Krzyk!

1 komentarz

Najpierw planowałem iść sobie sam… gdzieś się poszlajać po krzakach, ale Kala zadzwoniła i poszedłem z Nią. Poopowiadała jak było na jej dodatkowym angielskim (Pan Hiszpan :P ). Potem poszliśmy tradycyjnie do Żabki, kupiliśmy co trzeba i poszliśmy (również tradycyjnie)w stronę cmentarza. Tym razem zaszliśmy trochę dalej. Wypiliśmy to co kupiliśmy w Żabce… do okoła było ciemno-niebieskie niebo, a tuż nad nami czarna chmura :P Jakby ktoś zarzucił na niebo sieć… W oddali widać było pioruny… burza zbliżała się do nas, deszcz kropił leciutko. „Wracamy” – powiedziała Kala. Wstąpiliśmy jeszcze na Hamburgera :) A potem skakanie po kałużach ;) Kala – wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać. I na koniec to co chciałem… czyli śpiewanie na głos, a raczej Krzyk! „…Eli Lama Sabachtani [...] Kiedy Krzyczę, kiedy krzyyyczę aaa aaa aaaaa”… Wołaliśmy jeszcze Monikę pod jej domem, ale miała zamknięte okno i nic nie słyszała :) To tyle :) A jutro do szkoły…..


  • RSS