w-blasku blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

2 lata

14 komentarzy

‚Zjawy’

Dymy pachnące jak kolumny nieba
nad drzew siwieniem wysoko, Wysoko,
i w niewidzialnym odbicie potoku.
Czyśmy tak tylko zamyśleni w Bogu,
czy nas już nie ma?
To wszystko jesień. Wszystko znów ominie.
Ciało i popiół, i smutek ten sam,
i cisza wielka stoi na głębinie,
nienasycony, ciemny dzban.
Wiem: to te same kołowroty sklepień
huczą u świateł wysoko, wysoko,
kule ogniste i znaki na niebie,
te same idą posągi obłoków.
A ja tam w dole jestem człowiek jeno,
ja nie poznaję jesieni i rzek,
spięty krokami z bolesną ziemią,
ledwie przeczuwam daleki brzeg.
A ja tam w dole łaknę i konam,
śmierć na mnie ciężka. Burza schylona,
mknie po mnie górą. Leżę bez dna.
A ja tam w dole łaknę, i oczy
tylko mi ciążą, grozą spełnione,
i tyle serc się przeze mnie toczy,
wszystkie spalone.
Są tylko te skinienia, które czas przemilczą,
skrzydeł trzepot czy rąk, czy gwiazd?
Widzę we mgłach na nowo wędrujący las
i noc tajemną, wilczą.
Staję u okna. Okno – zwierciadło,
ziemię odbije wysoko, wysoko,
i to, co w ciemność kamieniem spadlo,
spojrzy mi w pamięć jak światła oko.
Drzewa otworzą się – bramy śpiewne.
Natchnie mnie liści gorzki zapach.
Przyjdą zwierzęta – mruczące cieplo -
na cichych łapach.
Knieje odwiną po liściu z purpury,
aż do jeziora mrocznego dna,
nad jeziorami postawią góry
te dłonie czyste jak ze szkła.
Będę rozmawiał z niedżwiedziem złotym
pod śliw ciężarem, pod jabłoniami
i tak się wolno zamkną gałęzie
i świat za nami.
I tak zostanę liści pełny
pośród kaskady lasów i zwierząt,
płynący rzeką ze złotej wełny.
Wtedy jest cisza. Nim czas nie uderzy,
nim nie przewali się burza ślepa
i ciemny łoskot, i chrzęst żelaza,
a zapomnianym daleko od nieba
czarny włos śmierci porośnie na twarzach.

[Krzysztof Kamil Baczyński]
18 październik 1942 r

Dzisiaj zajrzałem do archiwum.
Nigdy tego nie robiłem.
Pierwsza notka była dokładnie 2 kwietnia 2003 roku, czyli to już dwa lata.
Napisałem w niej, że
‚Chyba głównym powodem prowadzenia bloga jest to, że czasem mam ochotę podzielić się z kimś tym co przeżywam.’
Powód jego zakończenia jest zupełnie odwrotny..
Nie chcę się już z nikim dzielić tym co przeżywam.
Przez te dwa lata byłem zupełnie szczery i otwarty i zawsze chciałem taki być w życiu.
Tak… to taki mały Kodeks Rycerski…
Wiara w ideały,
Walka o nie,
Walka w obronie najbliższych,
Sprawiedliwość,
Prawda,
I godność.

Czy coś się zmieniło?
Oczywiście, że tak! I to bardzo wiele.
Moja wiara w człowieka nie jest już taka jak kiedyś, aczkolwiek ciągle w Niego wierzę, a może konkretniej wierzę w tych, którzy jeszcze nie zgłupieli do reszty, którzy się nie poddali, wierzę, że razem możemy… pięknie żyć.

Tego się trzymajmy.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy, bo Świat jest mały.
Kochajcie się i uśmiechajcie jak najwięcej.

Na koniec jeszcze chciałem zamieścić tutaj tekst naprawdę pięknej piosenki…

‚Czarny Blues O Czwartej Nad Ranem’

Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz
Czwarta nad ranem
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

Czemu cię nie ma na odległość ręki?
Czemu mówimy do siebie listami?
Gdy ci to śpiewam – u mnie pełnia lata
Gdy to usłyszysz – będzie środek zimy
Czemu się budzę o czwartej nad ranem
I włosy twoje próbuję ugłaskać
Lecz nigdzie nie ma twoich włosów
Jest tylko blada nocna lampka
Łysa śpiewaczka
Śpiewamy bluesa, bo czwarta nad ranem
Tak cicho, żeby nie zbudzić sąsiadów
Czajnik z gwizdkiem świruje na gazie
Myślałby kto, że rodem z Manhattanu

Czwarta nad ranem…

Herbata czarna myśli rozjaśnia
A list twój sam się czyta
Że można go śpiewać za oknem mruczą bluesa
Topole z Krupniczej
I jeszcze strażak wszedł na solo
Ten z Mariackiej Wieży
Jego trąbka jak księżyc biegnie nad topolą
Nigdzie się jej nie spieszy

Już piąta
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz
Już piąta
Może sen przyjdzie
Może mnie odwiedzisz

[Stare Dobre Małżeństwo]

Zagubieni – Książę – jesteśmy
pod gwiazdami grzejemy ręce
niebo śmieje się szeroko
nasze niebo to jednak coś więcej

niespokojnie – Książę – żyjemy
wśród szeptanych krucho skarg
dzień do dnia sie dodaje
w dobrą gwiazdę trzeba wierzyć nam

nasze wieczne ucieczki – wycieczki
nasze wzdychanie w nieznane
kiedy niebo cię olśni
wiesz że zaczął się wielki taniec

pod gwiazdami – Książę – jesteśmy
pod gwiazdami grzejemy ręce
niebo śmieje się otwarcie
i nie trzeba wtedy nic więcej

[S.D.M. - bujamy - :)]

5 komentarzy

„Moja nadzieja nie może być związana z metafizyką. Tyle człowiek wart, ile po sobie pozostawił, ile osiągnął, ile wiedzy zdobył i ile innym dał z siebie – wierzę przede wszystkim w człowieka , w jego siły i możliwości.”

["Nie popełniłam zdrady - Rzecz o Halinie Poświatowskiej"]

2 komentarzy

Warkoczyk

Kiedy już wszystkie kobiety
z transportu ogolono
czterech robotników miotłami
zrobionymi z lipy zamiatało
i gromadziło włosy

Pod czystymi szybami
leżą sztywne włosy uduszonych
w komorach gazowych
w tych włosach są szpilki
i kościane grzebienie

Nie prześwietla ich światło
nie rozdziela wiatr
nie dotyka dłoń
ani deszcz ani usta

W wielkich skrzyniach
kłębią się suche włosy
uduszonych
i szary warkoczyk
mysi ogonek ze wstążeczką
za który pociągają w szkole
niegrzeczni chłopcy.

Rzeź chłopców

Dzieci wołały: „Mamusiu!
ja przecież byłem grzeczny!”
Ciemno! Ciemno!

Widzicie ich Idą na dno
Widzicie małe stopy
poszli na dno Czy widzicie
ten ślad
drobne nóżki tu i tam

W kieszeniach pełno
sznurków i kamyków
i małe koniki z drutu

Wielka równina zamknięta
jak figura geometryczna
i drzewo z czarnego dymu
pionowe
martwe drzewo
bez gwiazdy w koronie.

Muzeum – Oświęcim, 1948
[T. Różewicz]

Kolejne niesamowite wiersze. Po prostu…

***

3 komentarzy

Oczy pustka ręką dotyka
Kościste policzki rzeźbią całość
Nadają stanowczość
I niepewność zarazem
Serce łazi
Jak wędrowiec
Szuka schronienia
Czasem mówi ‘stop’
I widzę Was
Przyjaciele
I wiem
Że drogi już nie ma
A w życiu nic
Przypadkiem się nie zdarza
I to okres
Z najgorszych
Najgorszy

Tematyka obozowa ostatnio jest wokół mnie wszędzie. Począwszy od lektur szkolnych, poprzez 60 rocznicę wyzwolenia Auschwitz, a skończywszy na mojej pracy maturalnej. No, ale nie bez powodu wybrałem ten temat. I choć jak pisze w wierszu
Günther Anders:

„Prosimy, krzyczymy, żądamy MILCZENIA!
Nie wznoście nas na jakiś piedestał z kamienia,
Nie dawajcie nam kwiatów, orderów czy wieńców,
Pozostawcie w spokoju CHORYCH I SZALEŃCÓW,
My chcemy z tym, co było, być na zawsze sami,
Pomińcie nas milczeniem, precz ze sztandarami!”

To chyba, nie można pominąć tego co wydarzyło się podczas II wojny światowej. Wszystkie lektury, wiersze, które powstały pokazują prawdę, która niewątpliwie wywiera na nas niesamowite wrażenie, przeszywa na wylot naszą wyobraźnię, uczy szanować życie.

4.jpg

„Słońce Oświęcimia”

Pamiętasz słońce Oświęcimia
i zieleń łąk daleką, lekko
ptakami w chmury podniesioną,
lecz nie zieloną już, a w chmurach
seledynowo białą. Razem
staliśmy patrząc w dal i czując
daleką zieleń łąk i chmur
biały seledyn jakby w sobie,
jak gdyby barwa łąk odległych
była krwią naszą albo pulsem,
który w nas bije, jakby świat
był tylko przez nas i nie mijał
wcale, póki jesteśmy. Uśmiech
pamiętam twój tak nieuchwytny
jak odcień barwy wiatru, który
liściem się chwieje na krawędzi
słońca i cienia, ale wiecznie
przemija i zostaje. Tak ty
dziś jesteś dla mnie…

[T. Borowski]

_____________

„Czardasz Birkenau”

Nie mam już nikogo,
pluję krwią w barłogu,
tańczą twoje śliczne nogi,
czardasz łka…

Powiedz, Boże mój,
czemu zdycham tu?
Ach, przeklinam cię,
podłe Birkenau.

Tańczą nogi, tańczą…
śmierć mnie do snu niańczy…
Pójdziesz ze mną razem- w ogień!-
Marika…
[Roman Friedlein]

[`]

4 komentarzy

1.gif
2.gif

Tak mnie wziąć
Ale nie jak bierze się
Szklankę z półki
Nagle
Bez uprzedzenia.
Ze mną trzeba przezornie
Ale pewnie

Nie dotykać
I nie dawać
Ja niczego nie pożądam
Potrzebuję
Ja tylko widzę i słyszę

Na Elfich skrzydłach
Przylecę
Odfrunę tak samo
Bo nic się nie zmienia

Tylko Smoków już nie ma.

Choroba, jak wykorzystać ten niezwykły stan? Uczyć się nie chce, spać? – Na to jest noc. Chodzę po domu, a wieczorami oglądam głupie filmy. Napisałem trochę pracy maturalnej i znalazłem trochę więcej materiałów. Potrzebuję trzy książki, „Opowiadania” Borowskiego, „Dżumę” oraz „Zdążyć przed Panem Bogiem”. Gdyby ktoś byłby tak miły i jakoś załatwił mi te książki lub po prostu ma je w domu, to zapraszam do siebie na herbatkę (do wyboru także kawa lub soczek).


  • RSS